Aktualności

„DROGA ŚWIATŁA, DROGĄ WIARY”

| dodał:

MODLITEWNE CZUWANIE W WIGILIĘ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO W SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

ROZPOCZNIE SIĘ O GODZ. 19.30 W GŁÓWNEJ ŚWIĄTYNI

ROZWAŻANIEM STACJI DROGI ŚWIATŁA JAKO DROGI WIARY

SERDECZNIE ZAPRASZAMY, szczególnie WSPÓLNOTĘ EUCHARYSTYCZNĄ (Adoracji Najświętszego Sakramentu)

godz. 21.00: Msza Święta i adoracja z udziałem Wspólnoty Małych Rycerzy Miłosierdzia Bożego i Maryi Niepokalanej

godz. 0.00: Msza Święta WIGILIJNA

GODZ. 1.00 - 7.00: dalszy ciąg ADORACJI z udziałem Wspólnoty Małych Rycerzy Miłosierdzia Bożego i Maryi Niepokalanej


Wiara jest wspólnym mianownikiem dla wydarzeń, które będziemy rozważać przechodząc przez kolejne stacje. Papież Franciszek w encyklice Lumen fidei pisze, że „światło wiary jest zdolne oświetlić całe życie człowieka”. Źródłem tak potężnego światła może być jedynie „spotka-nie z Bogiem żywym, który nas wzywa i ukazuje nam swoją miłość”. Stwórca daje nam w ten sposób lampę, dzięki której nie zagubimy się na naszej drodze. Jest nią Jezus Chrystus Zmartwychwstały. Zaopatrzeni w tę „lampę”, idźmy radośnie Drogą Światła


STACJA I Jezus tryumfuje nad śmiercią

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. [...] rzekli do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał”. (Łk 24,2-6)Jedynie błogosławiona Noc Paschalna była godna poznać czas i godzinę zmartwychwstania Jezusa. Dla nas pozostały, tylko i aż, relacje świadków Poranka. Wśród tych świadków znalazły się kobiety, które wobec faktu zmartwychwstania „były bezradne”. Być może skupiły się tylko na tym, żeby znaleźć martwe ciało i po prostu je namaścić. Nie myślały o tym, że mogą pragnąć więcej, a nawet - że to „więcej” w ogóle jest możliwe. Czy w moim życiu duchowym też są takie miejsca, w których pragnę bardzo mało i nie wierzę, że Bóg może i chce dać mi coś więcej?Czy jestem gotowy przyjąć szokującą wiadomość, że Jezusa nie ma w grobie i dzięki temu ja również nie umrę, ale będę żył? Czy wierzę, że On naprawdę zmarł, tak jak umiera każdy z nas, i prawdziwie – a nie w przenośni – powrócił do życia? To kluczowe pytania dla naszej wiary, bo gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, daremna byłaby cała nasza wiara, a chrześcijanie byliby bardziej niż inni ludzie godni politowania...

Panie, pomóż mi otworzyć się na tę Dobrą Nowinę.

STACJA II Uczniowie przybywają do pustego grobu

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Wszedł [Piotr] do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. (J 20,6-8).

Wielokrotnie za życia Jezusa uczniowie słyszeli zapowiedzi zmartwychwstania. Mało tego, mieli precyzyjną informację, że stanie się to po trzech dniach od Jego śmierci. Ale „do tej chwili” nie żyli nadzieją radosnego oczekiwania – zwyczajnie nie byli w stanie uwierzyć, że coś takiego jak zmartwychwstanie może być prawdą. My przecież także wiele razy słyszymy w kościele o tym, że Bóg nas kocha, że dla Niego nie ma nic niemożliwego, że my też zmartwychwstaniemy – ale czy rzeczywiście w to wierzymy? Może tylko deklaruję, że wierzę i oszukuję nawet samego siebie, ale gdy przyjdzie moment próby, cała moja nadzieja znika? Tak słabi byli apostołowie, tak słaby jestem ja. Jezus zna moją słabość i dlatego zostawia też znaki, dzięki którym łatwiej będzie mi uwierzyć. Czasem są one subtelne, jak chusta i płótna. Czy widzę je także w moim życiu?

 Panie, pomóż mi dostrzegać Twoje znaki w moim życiu i wchodzić na drogę wiary.

STACJA III Zmartwychwstały Jezus ukazuje się Marii Magdalenie

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Maria Magdalena płakała nad grobem. [...] „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go poło-żono”. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?” (J 20,11-15)

Płacz Magdaleny wynikał z miłości. Kochała Jezusa, a On musiał odejść. Każdy, kto stracił bliską osobę, na pewno rozumie ten ból. Zastanowię się, za kim ja bym płakał? Kto jest mi bliski? A czy Jezus jest mi na tyle bliski, że płakałbym, chociażby w swojej duszy, gdybym Go w jakiś sposób utracił? Czy potrafiłbym płakać za moim Bogiem? Wyobrażę sobie też, co czuła Maria Magdalena, kiedy sam Jezus przyszedł, żeby ją pocieszyć. Wczuję się w jej rozpierającą radość. Zobaczę zmienioną twarz. Być może myślała, że śni. Dostała więcej niż nawet była w stanie sobie wyobrazić. Spróbuję sobie przypomnieć, czy w moim życiu też były takie sytuacje, w których Jezus wyzwolił mnie od jakiegoś wielkiego strapienia, kiedy wielki ciężar spadł z mojego serca. A może nawet nie zdawałem sobie sprawy, że to On działa. Co wtedy czułem? Zapamiętam te momenty, by dawały nadzieję na przyszłość. 

Panie, uzdolnij mnie do płaczu, gdy Ciebie zagubię i do radości, gdy Ciebie odnajdę.

STACJA IV Zmartwychwstały Jezus ukazuje się uczniom idącym do Emaus

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. [...] Jezus rzekł do uczniów: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy!” [...] I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. (Łk 24,15-27).

Wczuję się w sytuację dwóch uczniów, którym wydawało się, że wiele przegrali. Mówią: „A myśmy się spodziewali...”. Wszystko poszło nie po ich myśli. Smutek miesza się z frustracją. Może czują żal do siebie, że w ogóle poszli za tym Jezusem, że zaufali i zostali z niczym... Czy też tak czasem nie myślę? Że idąc za Jezusem nie zawsze zwyciężam, a wręcz przeciwnie – przegrywam? Że byłoby mi łatwiej bez Niego, bo spodziewałem się, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie, a tak nie jest? Czy rekolekcji, modlitwy, jakiejś posługi itd. nie oceniam według kryterium „czy wyszło tak, jak się spodziewałem”? Posłucham, jak Jezus mówi także do mnie: „O nierozumny, jak nieskore jest twoje serce do wierzenia...”. Zobaczę też Jezusa, który jest ciekawy tego, co myślę i co mam do powiedzenia. On chce posłuchać, o czym rozmawiają Jego uczniowie. Dlatego przystępując do modlitwy pomyślę, że dla Jezusa jest ważne to, co chcę Mu powiedzieć. Nawet jeśli to jakiś błahy problem, to jednak mój problem, a ja jestem dla Niego ważny.

Panie, chodź ze mną i objaśnij mi w drodze to, czego nie rozumiem – a zwłaszcza to, dlaczego do chwały Zmartwychwstania trzeba iść przez cierpienie.

STACJA V Zmartwychwstały Jezus objawia się przy łamaniu chleba

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Uczniowie przymusili Jezusa mówiąc: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, od-mówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: „Czy serce nie pałało w nas (..)?” (Łk 24,28-32)

Uczniowie jeszcze nie rozpoznali Jezusa, ale już „serce w nich pałało”, tak, że chcieli z Nim zostać. Z osobami, które kocham i które mnie kochają czuję się po prostu dobrze. Pragnę, aby te chwile wspólnych spotkań przedłużać, bo przynoszą mi one radość i pokój. Czy tak też jest w mojej relacji z Jezusem? A jeśli nie – to dla-czego? Być może nie rozpoznaję w Nim prawdziwego Boga? Może jestem z Nim z przyzwyczajenia, ale wcale nie mam pragnienia, by z Nim być? Jednym z najpełniejszych sposobów na spotkanie żywego Jezusa jest udział w Eucharystii i przyjęcie Komunii Świętej. Czy nie traktuję tego obojętnie, jak pustego rytuału? Czy tęsknię, gdy już od dłuższego czasu nie karmiłem się Ciałem Chrystusa? Panie, zostań ze mną i daj mi docenić dar Eucharystii – niech ona otwiera moje oczy na piękno relacji z żywym Bogiem.

STACJA VI Zmartwychwstały Jezus ukazuje się uczniom w wieczerniku.

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam!”. Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem”.(Łk 24,35-45)

Spróbuję sobie wyobrazić tę scenę. Jakieś pomieszczenie i grupa kilkunastu ludzi. Opowiadają świadectwa o tym, że widzieli zmartwychwstałego Jezusa. Podekscytowani opisują, jak spotkali Go w drodze. Jedni im wierzą, inni powątpiewają – może coś im się przywidziało, może to sobie wmówili, może to jakiś zbieg oko-liczności. Wyobrażę sobie, że stoję wśród tych ludzi i słyszę to wszystko. Co myślę? Jak ja reaguję na świadectwo innych, którzy mówią, że w swoim życiu spotkali Jezusa? Gdy Zmartwychwstały przychodzi do uczniów, mówi: „Pokój wam!”. To nie jest zwyczajne pozdrowienie. Jezus przynosi z sobą prawdziwy pokój. Kto kiedykolwiek zaznał ciężkiego strapienia, wie jak wielkim darem jest pokój serca. Czy dla mnie Jezus jest źródłem pokoju, „który przewyższa wszelki umysł”? Czy ze spokojem ufam, że On jest, działa w moim życiu i wszystkim może się zająć? Panie, daj mi wiarę, która przyniesie pokój mojemu sercu. Pomóż mi być otwartym na świadectwo innych.

STACJA VII Zmartwychwstały Jezus przekazuje uczniom władzę odpuszczania grzechów

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. (J 20,19-23)

Gdy Jezus działał w Galilei, oburzeni faryzeusze mówili: „Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?” (Łk 5,21). Jezus był Bogiem, a ponadto przyszedł na ten świat nie po to, aby go potępić, ale by przynieść przebaczenie i uwolnienie od ciężaru grzechu. Wyobrażę sobie Jezusa, który tak bardzo pragnie, aby Jego dzieci miały możliwość oczyszczenia, że nie waha się nawet przekazać fragmentu swojej Boskiej władzy w ręce słabych ludzi. Chce z nimi współpracować, ma do nich zaufanie, a przecież wie, że nie są idealni. Czy pamiętam taki moment z mojego życia, kiedy też ktoś mi bardzo zaufał, chociaż według ludzkiej logiki nie powinien był tego robić? Czy nie zawiodłem tego zaufania? A może przeciwnie – nikt nigdy nie potrafił mi zaufać i cierpiałem z tego powodu? Znów spojrzę na Jezusa i zdam sobie sprawę, że choćby inni patrzyli na mnie z góry – On mi ufa i wciąż na nowo wierzy. To także dzieje się w sakramencie pokuty. Czy zdaję sobie sprawę, jak wielki to dar? Czy patrzę na spowiedź przez pryzmat miłosierdzia Boga, czy może kojarzę ją z formą kary? 

Panie, pomóż mi wierzyć w ludzi i mądrze obdarzać ich zaufaniem, a także przeżywać sakrament pokuty jako spotkanie z miłosierną Miłością.

STACJA VIII Zmartwychwstały Jezus umacnia wiarę Tomasza

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Jezus rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!” Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20,27-28)

Być może często myślę sobie, że gdybym zobaczył Jezusa twarzą w twarz - tak, jak kiedyś uczniowie – wszystko by się rozjaśniło, zniknęłyby wszelkie wątpliwości. Jezus delikatnie strofuje Tomasza, że wybrał drogę upewniania się, zamiast drogi wiary. Ale też wydaje się, że rozumie takie podejście i daje Tomaszowi dowody, których on żądał. I jednocześnie błogosławi wszystkich wierzących, którym takie dowody nie są potrzebne. A ja, jaką postawę reprezentuję? Zwrócę też uwagę na fakt, że Tomasza nie było we wspólnocie i przez to stracił okazję do spotkania ze Zmartwychwstałym. Jeśli ja należę do jakiejś wspólnoty, to czy zbyt łatwo nie rezygnuję z przychodzenia na spotkania, modlitwy, adoracje, Eucharystie? Czy dostrzegam, że tam, gdzie mnie nie ma, może czekać na mnie sam Jezus? On jednak, nawet mimo moich zaniedbań, daje drugą szansę (a niekiedy i trzecią, i czwartą itd.) – jeden „fałszywy ruch” Tomasza nie przekreślił go. Dzięki temu mógł zawołać: „Pan mój i Bóg mój!”. Uznał w Jezusie swojego Pana i Zbawiciela. Nie tak abstrakcyjnie, ale bardzo osobiście. Czy ja dokonałem już kiedyś aktu uznania Jezusa Panem mojego życia? Jak to na mnie wpłynęło? Zapytam siebie, czy pragnę uczynić to teraz. 

Panie mój i Boże, pomóż mi wierzyć także bez dowodów i dawaj mi zawsze kolejne szanse. Bądź moim osobistym Zbawicielem.

STACJA IX Zmartwychwstały Jezus ukazuje się uczniom nad Jeziorem Tyberiadzkim

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Szymon Piotr powiedział do nich: „Idę łowić ryby”. Odpowiedzieli mu: „Idziemy i my z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. [...] Rzekł do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: „To jest Pan!” (J 21,3-7)

Uczniowie są już po spotkaniu ze Zmartwychwstałym – i to dwukrotnym – a i tak wygląda na to, jakby nie mieli pomysłu na siebie. Jakby nie wiedzieli, co zrobić z doświadczeniem, które było ich udziałem. Wracają na stare tory, do tego, co znają najlepiej. Jak gdyby nigdy nic znów idą łowić ryby, używając przy tym tylko swoich zdolności, znanych schematów. I ponownie im nie idzie. A czy we mnie spotkanie z Jezusem coś zmienia? Czy np. po pięknych rekolekcjach nie wracam wciąż do układania życia po swojemu, do radzenia sobie według własnych planów? Zobaczę, że mimo wszystko Jezus i tak przy-chodzi do swoich umiłowanych. Zwraca się do nich z czułością i pomaga rozwiązać problem. W tamtym momencie Piotr – czołowa postać wśród Jego uczniów – nie rozpoznał Mistrza. Podpowiedział mu to inny uczeń. W tej scenie zobaczę, jaka jest wartość wspólnoty i relacji z innymi wierzącymi. Gdy jedna osoba akurat nie dostrzega Jezusa, może ją wesprzeć brat lub siostra. Czy mam takie relacje, które mogą wesprzeć moją wiarę? A jeśli nie, to czy chciałbym ich poszukać? Panie, przychodź w te miejsca, gdzie jestem zrezygnowany i nie mam pomysłu na siebie – pomagaj mi odżyć. Stawiaj na mojej drodze Twoich uczniów, którzy w takich momentach będą mogli wesprzeć moją wiarę.

STACJA X Zmartwychwstały Jezus powierza Piotrowi swój Kościół

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? (...) Odpowiedział Mu: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego Jezus: „Paś owce moje!” (J 21,15-17).

Piotr trzykrotnie zdradził i trzykrotnie wyznał miłość. On jako pierwszy ogłosił Jezusa Mesjaszem i jako jedyny został nazwany szata-nem. Sam już w momencie powołania przyznał się, że jest człowiekiem grzesznym i prosił, żeby Jezus odszedł od niego. Ale Pan w niego uwierzył. Czy odnajduję się też w tej postaci? Czy i w mojej relacji do Boga mieszają się zdrada i miłość? Czy nie myślę często po ludzku, deklaruję coś, a potem upadam? Taki właśnie człowiek otrzymał misję bycia pasterzem Kościoła, w którym obecnych jest dziś wiele zdrad i niegodziwości, mieszających się z pięknem, dobrem i czystą Ewangelią. To może być dla mnie nielogiczne, ale w ten sposób Bóg chce współpracować z grzesznym człowiekiem i dać ludziom wyrazistą latarnię pośród burz tego świata. On sam się o to troszczy, a ja dzięki temu mogę mieć zaufanie do Kościoła. Nawet jeśli ludzie trzymający jego ster pobłądzą, wezwaniem dla mnie jest trwać w tej wspólnocie. W niej jest Piotr, któremu zaufał sam Jezus, i w niej zostały złożone klucze królestwa niebieskiego, w szczególności sakramenty. Czy w ten sposób patrzę na Kościół i osobę papieża? Czy kocham Kościół mimo jego wad i chcę go nadal budować? 

Panie, pomóż mi odkryć prawdę o sobie i zdać sobie sprawę, że Ty mimo wszystko mnie kochasz. Pomóż też trwać w Kościele i troszczyć się o niego.

STACJA XI Zmartwychwstały Jezus posyła uczniów z misją w świat

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. (...) Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. (Mt 28,16-20).

W misji Mesjasza jest miejsce także na misję Jego świadków. Otrzymali oni obfite łaski, by głosić nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszelkiemu stworzeniu. Czy ja też czuję się świadkiem Jezusa? Czy jestem nastawiony na to, żeby głosić świadectwo o Zmartwychwstałym, gdziekolwiek jestem? A jeśli nie jestem na to gotowy – pomyślę co mi przeszkadza, czego mi brakuje? Może jeszcze – tak, jak niektórzy uczniowie – wątpię. Nawet mimo tego, że mam doświadczenie spotkania Jezusa w swoim życiu. Zauważę, że Jezus nie odnosi się do tych wątpliwości, tylko po prostu posyła wszystkich zgromadzonych uczniów do głoszenia Ewangelii. To też ważna wskazówka dla tych, którzy wątpią i nie czują się gotowi. Niewiele osób jest w stu procentach gotowych, pozbawionych jakichkolwiek wątpliwości. Ale to nie znaczy, że jestem przez to zwolniony z misji mówienia o Jezusie. Jeśli rzeczywiście Go spotkałem – dzielę się po prostu moim doświadczeniem. Może dzięki temu i moja wiara wzrośnie? On zaś obiecał, że będzie z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. (Mt 28,20)

 Panie, pomóż mi w pełnej wolności być Twoim świadkiem i przełamywać się, nawet wówczas, gdy nie czuję się gotowy, aby Ciebie głosić.

STACJA XII Zmartwychwstały Jezus wstępuje do nieba

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły. (Mk 16,19-20)

Jezus zakończył swoją misję w ludzkim ciele i idzie przygotować swoim uczniom miejsce w domu Ojca, w którym jest mieszkań wiele. Tam też kiedyś zabierze i mnie. Tymczasem jednak żyję na ziemi, a nie w niebie i moim zadaniem jest tę ziemię przemieniać. Modląc się: „Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi” nie tylko proszę o Boże działanie, ale też sam deklaruję, że zrobię wszystko, aby na ziemi zagościło choć trochę nieba. Tak będzie, jeśli zaangażuję się w głoszenie Ewangelii i życie na co dzień jej wskazaniami. Wszystkimi, nie tylko tymi, które są łatwe do wykonania. Wówczas mam zapewnienie, że Pan będzie współdziałał ze mną i potwierdzał naukę swoimi znakami. On potrzebuje moich dłoni i mojego zapału, aby siać ziarno. To sposób Jego działania w świecie. Czy wierzę, że Jezus posługuje się także mną, aby docierać do innych ludzi? Czy odczuwam w sobie takie wezwanie? I czy w ogóle wierzę, że On wciąż działa i chce działać – tu i teraz? 

Panie, pomóż mi otworzyć się na współdziałanie z Tobą. Obym wierzył, że Ty zawsze jesteś przy mnie i sam dajesz wzrost ziarnu, które ja zasieję.

STACJA XIII Uczniowie z Maryją oczekują na Ducha Świętego.

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatruje-cie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba”. Wtedy wrócili do Jerozolimy (...). Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej (...). Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego. (Dz 1,11-14)

Uczniowie stali i wpatrywali się w niebo, tak jakby chcieli jeszcze przedłużyć ten moment, w którym widzieli Jezusa po raz ostatni. Patrzyli w przeszłość, może wspominali wspólnie spędzone chwile. Może też nie do końca mogli się pogodzić z tym, że odtąd ich życie będzie mu-siało się zmienić. Że zaczyna się nowy, nieznany etap. Czasem trzeba oderwać się od tego, co nawet jest dobre i piękne, aby pójść dalej, „wypłynąć na głębię”. Czasem warto zostawić utarty szlak. Czy przeżywałem kiedyś coś podobnego w jakiejś sferze życia – także duchowego? Czy jestem na takie doświadczenie gotowy? Przed wniebowstąpieniem Jezus zapewnił swoich uczniów: Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni mocą z wysoka(Łk 24,49). Teraz jakby na nowo do tego wzywa – poczekajcie, aż otrzymacie Ducha. Być może ja też muszę trochę poczekać, zanim zostanę prawdziwie napełniony Duchem Świętym i będę mógł z mocą głosić Jezusa. Nie chodzi tu jednak o bezczynne czekanie. To trwanie na modlitwie, to przyzywanie Ducha. Czy modlę się na co dzień o działanie Ducha Świętego w moim życiu? To delikatne, w zwyczajnych decyzjach, i to z wielką mocą? W końcu sam Jezus obiecał, że Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.(Łk 11,13) 

Panie, za wstawiennictwem Maryi, Matki Bożej, proszę Cię, abym pragnął Ducha Świętego, który będzie prowadził mnie odważnie do nowych wyzwań.

STACJA XIV Zmartwychwstały Jezus posyła Kościołowi Ducha Świętego

K.: Kłaniamy Ci się, Zmartwychwstały Chryste, i błogosławimy Ciebie.

W.: Że przez śmierć i zmartwychwstanie swoje dałeś życie światu.

Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jak-by uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każ-dym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym. (Dz 2,1-4)

W końcu spełnia się obietnica Ojca, którą zsyła Zmartwychwstały Jezus. W ten sposób realizuje też swoją zapowiedź, że będzie działał w Kościele i w świecie, i że na zawsze zostanie wśród swoich uczniów. Na zawsze to znaczy tak-że i teraz, w tym momencie. Zastanowię się, czy w ogóle wierzę w Ducha Świętego. Jest On przecież taki nieokreślony, trudny do wyobrażenia – inaczej niż Bóg Ojciec i Syn Boży. A jeśli wierzę, to czy odczuwam realnie Jego obecność w moim życiu? Nie muszą to być „języki jakby z ognia”. Święty Paweł pisze, że nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: „Panem jest Jezus” (1 Kor 12,3), a więc to Duch pozwala nam po pro-stu uwierzyć i poddać się Bogu. On przypomina nam Ewangelię, pozwala kochać nieprzyjaciół, prowadzi do ubogich i zepchniętych na margines, jako Bóg jest w nas sprawcą chcenia i działania (Flp 2,13). Czy po moich zachowaniach, wyborach, postawach życiowych widać, że jestem napełniony Duchem Świętym? Czy wręcz przeciwnie? 

Panie, pomóż mi uwierzyć w Ducha Świętego, dostrzegać Jego działanie w moim życiu i otwierać się na Jego natchnienia.


ZAKOŃCZENIE

PRAWDZIWA DROGA DO ŻYCIA

Mogłoby się wydawać, że to już koniec spotkań ze Zmartwychwstałym. Przeciwnie, to dopiero początek! Droga światła, czyli droga wiary, to nie tylko droga Marii Magdaleny, Piotra, Jana, Kleofasa czy Tomasza zamknięta w czternastu stacjach. To droga każdego z nas pisana codziennie na wielu dziesiątkach stacji. To droga, zawierzenia i wątpliwości, entuzjazmu i zniechęcenia, zaufania i niepewności. To droga na której krzyżują się myśli Boże z myślami ludzkimi, dzieją się wielkie znaki i „cuda” dnia codziennego. Droga, na której nie brak łaski i przebaczenia. Cóż to za droga? Dokąd mnie doprowadzi? Niech odpowie sam Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. (J 14,